juana_a: ([bones] Booth/Brennan: it's gonna be ok)
five by five ([personal profile] juana_a) wrote in [community profile] onemorecupofcoffee on August 13th, 2009 at 07:09 pm
fic: przymusowa współpraca (bones/lie to me)
Tytuł: Przymusowa współpraca
Fandom: Bones/Lie to Me
Postacie: Booth, Brennan, Sweets, Lightman, Foster
Ilość słów: 1 175
Spoilery: jeden do 1x06 Lie to Me
Ostrzeżenia: dialogi. dialogi po polsku. chaos. sensu nie zauważono. wspominałam o dialogach?
A/N:pisane na fikaton #6 na [livejournal.com profile] multifandom_pl. prompt.


Przymusowa współpraca



- Kurwa! — powiedział Booth. Bo tak. Właściwie nie tylko, ale przecież nie wszyscy musieli znać prawdziwy powód.

- Co się stało? — zapytała Brennan, nie podnosząc wzroku znad kości. Booth schował telefon komórkowy do kieszeni i potarł dłonią czoło.

- Zatrudnili Lightman’s Group do naszej sprawy — odpowiedział, szukając wzrokiem jakiegoś krzesła.

- To ci, którzy badali sprawę tej zaginionej dziewczynki, jak ona się nazywała, Samantha Burch? — Brennan pochyliła się niżej, przyglądając się nieregularnemu zagłębieniu w jednym z żeber.

- Tak, ci sami.

- Specjaliści od mowy ciała, czy coś w tym stylu? — upewniła się Brennan, pierwszy raz podczas tej rozmowy podnosząc wzrok i skupiając go na Booth'ie, który przytaknął, mrucząc coś pod nosem. — Co dokładnie mają robić?

- Pomóc nam przesłuchać świadków. Uważają, że tłumacz może coś przeoczyć, źle przetłumaczyć, być z nimi w zmowie, nie możemy sobie pozwolić na żadne błędy, a oni będą mogli powiedzieć, kiedy ktoś kłamie.

- Ty możesz to zrobić — powiedziała Brennan, patrząc na niego. — Zawsze to robisz.

- Tak, dzięki Bones, ale to nie mnie musisz do tego przekonać.

- Okay, daj mi telefon do swojego szefa — powiedziała spokojnie, zdejmując rękawiczki. Booth popatrzył na nią, jakby zapytała, gdzie ma położyć księżyc.

- Oczywiście, już, poczekaj, tylko wyciągnę telefon. Daj spokój, Bones, próbowałem. Jedyne na co pozwolił, to twoja obecność przy przesłuchaniach, nie wiem nawet, czy uda mi się wpuścić Sweets’a.

- I zamierzasz tak po prostu pozwolić, żeby ktoś inny wziął twoją pracę? — zapytała z niedowierzaniem.

- Oczywiście, że nie! — obruszył się. — Zamierzam… zabrać ich na przesłuchanie… pozwolić im powiedzieć, co mają do powiedzenia… i porównać ich spostrzeżenia ze swoimi — powiedział, kierując się w stronę wyjścia. — Idziesz?

Brennan odłożyła fartuch na stół obok kości i wyszła, zostawiając zdezorientowanego Colina sam na sam ze szkieletem pracownika Chińskiej Ambasady.

*

Pomieszczenie obok pokoju przesłuchań stało się nagle jeszcze mniejsze niż było w rzeczywistości. Booth nigdy wcześniej nie myślał, że pięć osób może tworzyć tłum. Tworzyło. Doktor Lightman opierał się o ścianę przy szybie i uważnie przyglądał się podejrzanej, a stojący po przeciwnej stronie szyby Brennan i Sweet’s rozmawiali o czymś szeptem, nie spuszczając z niego oczu. Booth skupił swoją uwagę z powrotem na doktor Foster, która pytała go o jakieś techniczne szczegóły dotyczące kamer i nagrywania. Tak jakby on miał to wiedzieć.

- Ah, nie wiem — powiedział, przeczesując ręką włosy. — Może zawołam technika? — zaproponował.

- Nie, w porządku — odpowiedział Lightman, odwracając się od szyby i patrząc prosto na niego. — Może pan zaczynać, agencie Booth — dodał, wkładając sobie do ucha słuchawkę i podając mu drugą.

- Mogę? Myślałem…

- Nie, najpierw proszę ją zwyczajnie przesłuchać, macie jakieś standardowe procedury, coś w tym stylu. My tu posiedzimy i poobserwujemy reakcje pani Chen.

Booth uniósł tylko brwi, ale włożył słuchawkę do ucha, wzruszył ramionami i wyszedł.

*

- Interesujące — zauważył Lightman, marszcząc brwi.

- Co? — zapytała Brennan, odwracając wzrok od szyby i spoglądając na Lightmana.

- Więcej oznak zdenerwowania, kłamstwa i manipulacji okazuje tłumacz, niż podejrzana — zamiast niego odpowiedziała Foster.

- Och, to dlatego, że nie tłumaczy tego, co ona mówi — powiedziała spokojnie Brennan, wracając do obserwowania Bootha. Poczuła na sobie wzrok Lightmana.

- Zna pani chiński, doktor Brennan?

- Oczywiście — powiedziała, jakby nikt nie powinien mieć co do tego wątpliwości. — Standardowy język mandaryński, jak również dialekty wu i jüe.

- Proszę mu powiedzieć. — Wskazał ręką w stronę Bootha.

- Booth wie, że znam chiński — odpowiedziała zaskoczona.

- Proszę mu powiedzieć, że tłumacz kłamie — zirytował się Lightman.

- Wiem, że tłumacz kłamie. — Głos Bootha zabrzmiał tuż obok nich. — Poza tym wszyscy macie włączone mikrofony. Doktorze Lightman, pójdzie pan ze mną, muszę jej zadać jeszcze raz te same pytania, a ona najwidoczniej nie zdaje sobie sprawy z tego, że tłumacz mówi zupełnie co innego, niż ona — powiedział, jednocześnie patrząc na Sweetsa, który powoli przytaknął. — Bones, jak tłumacz skończy mówić, tłumacz mi, co naprawdę powiedziała. Sweets, po co tu jesteś? Profil, chcę profil ich obojga.

Lightman, wzruszając ramionami, oddał Foster słuchawkę i poszedł za Boothem.

*

- Nie, nie, ona powiedziała, że w piątek wieczorem była z nim na kolacji, potem odwiózł ją do ambasady i pojechał do domu, a nie że po kolacji w piątek pojechali do jego mieszkania! — zirytowała się Brennan. — Przedtem powiedział…

- Wiem, co przedtem powiedział — szepnął Booth.

- On nawet nie umie wymyślić porządnych kłamstw! Nie umie się trzymać tych, które wymyślił!
- Bones…

- Może pani iść — powiedział Lightman, wstając i kierując się w stronę wyjścia.

- Hej! — Booth odwrócił się na krześle, ale Lightman już zniknął za drzwiami. Uśmiechnął się nerwowo do pani Chen i tłumacza. — Jeszcze chwileczkę, zaraz wracam — powiedział i wybiegł za Lightmanem.

- Co ty, do cholery, sobie myślisz? — zapytał, niemal trzaskając drzwiami. — To ja decyduję o tym, czy świadek jest wolny czy nie!

- Ona nic nie wie — zauważył Lightman, otwierając aktówkę i wyjmując kanapkę. — Jest naprawdę załamana, nie udaje, nie ma sensu jej tu trzymać.

- Wiem, ale to ciągle nie oznacza, że możesz mówić moim podejrzanym, że mogą iść do domu!

Foster zaśmiała się cicho i pokręciła głową. Brennan zmarszczyła brwi i przysunęła się do niej.

- On ma tak zawsze? — zapytała, lekkim ruchem głowy wskazując na Lightmana. Foster skinęła głową.

- To się nie dogadają — zauważył Sweets. — Booth musi mieć wszystko pod kontrolą, a doktor Lightman mu tę kontrolę odbiera.

- Dobra — usłyszeli nadal lekko podenerwowany głos Bootha. — Wypuszczę ją. Ale to był pierwszy i ostatni raz. — Skierował się do drzwi. Foster pokręciła głowę, myśląc, że tak, oczywiście, jakby ktokolwiek mógł powstrzymać Cala przed robieniem czegokolwiek na własną rękę.

- Tłumacza przesłuchujemy od razu? — zapytał Sweets, ale Booth nawet nie zdążył otworzyć ust.

- Po lunchu — oświadczył Lightman przeżuwając kolejny kęs kanapki.

*

Jedynym plusem zatrudnienia Lightmana było to, że sprawę rozwiązali naprawdę szybko. Zmuszenie tłumacza do mówienia nie było trudne, a potem było to już łatwe, zupełnie jak po nitce do kłębka. Sprawę przekazano prokuraturze i Booth odetchnął. Jeszcze tylko jedno spotkanie, podziękowanie za współpracę i już nigdy, przenigdy nie będzie musiał rozmawiać z Calem Lightmanem.

- To była przyjemność, współpracować z panem, doktorze Lightman — powiedział z najbardziej sztucznym uśmiechem, jaki w życiu udało mu się przykleić do twarzy.

- Kłamiesz — odpowiedział Lightman, uśmiechając się kącikiem ust i uśmiech Bootha też stał się nieco bardziej naturalny. Uścisnął podaną mu dłoń.

- Tak — przyznał. — Dziękuję za współpracę, doktor Foster — dodał nieco bardziej szczerze, ściskając jej dłoń.

Pożegnali się z Brennan i już prawie wychodzili, kiedy Lightman odwrócił się nagle i spojrzał na nich z namysłem.

- A z wami co? — zapytał marszcząc brwi. — Jesteście razem?

- Oczywiście, że nie — odpowiedziała Brennan, po raz kolejny zdziwiona tym pytaniem. Booth mruknął coś pod nosem.

- Ha. Interesujące — powiedział Lightman w ten sam sposób, kiedy mówił o tym, że to tłumacz kłamie.

- Co? — zapytała Brennan.

- Pani, doktor Brennan, była szczerze zaskoczona tym pytaniem. Twarz agenta Bootha wyrażała żal — odpowiedziała Foster, wychodząc za Lightmanem z gabinetu.

Booth poczuł na sobie uważne spojrzenie Brennan. Znał je doskonale. Bones patrzyła tak za każdym razem, kiedy rozważała, czy jej pomysł jest wystarczająco szalony, żeby mu się spodobał. Może jednak ta współpraca miała więcej niż jeden plus?

 
( Read comments )
Post a comment in response:
From:
Anonymous( )Anonymous This account has disabled anonymous posting.
OpenID( )OpenID You can comment on this post while signed in with an account from many other sites, once you have confirmed your email address. Sign in using OpenID.
User
Account name:
Password:
If you don't have an account you can create one now.
Subject:
HTML doesn't work in the subject.

Message:

 
Notice: This account is set to log the IP addresses of everyone who comments.
Links will be displayed as unclickable URLs to help prevent spam.